Koło Łowieckie Im. Św. Huberta w Płocku
Pomnik św. Huberta - Cekanowo (pow. płocki)
Witraż w Kościele p.w. Św. Wojciecha
Kaplica św. Huberta w Łącku
Pomnik św. Huberta - Cekanowo (pow. płocki)



Łatwo trafić na polanę oraz do potężnego pomnika
św. Huberta. Z trasy z Płocka do Wyszogrodu, jeszcze przed Słupnem, w okolicach stacji paliwowej w Cekanowie skieruje nas tam tabliczka przymocowana do drzewa. Skręcamy w prawo do lasu, niedługo potem, ok. 200 m dalej - znowu w prawo. Od kilku lat jest tam nawet ul. św. Huberta. Droga nieco wyboista, z obydwu stron nowo budowane domki, za nimi odbijamy w lewo i wreszcie po 100 metrach, między barierkami, które zamykają wjazd dla samochodów, w prawo. Jeszcze tylko chwila i przed naszymi oczami pojawia się ustawiona na pniakach decha dokładnie informująca, gdzie jesteśmy.

 

Mniejszy i młodszy z dwóch pomników, ustawiony w 1998 r., ma przypominać o 100-leciu płockiego myślistwa.
A z tym było tak: najpierw w październiku 1898 r. powstaje Filia Płocka Cesarskiego Towarzystwa Rozmnażania Zwierzyny Łownej, Przemysłowej i Racjonalnego Polowania. Zakładają ja Polacy (ale są w mniejszości) i rosyjscy oficerowie ze stacjonujących w Płocku jednostek. Zaledwie po roku rada towarzystwa dysponuje już przeszło 8 tys. morgów pomiędzy Ośnicą a Bulkowem i Bodzanowem. Potem, w 1902 r. powstaje kolejna organizacja łowiecka, tym razem już czysto polska: Towarzystwo Racjonalnego Polowania. Z tym, że działa nielegalnie, dzierżawiąc kilka bogatych w zwierzynę terenów w Setropi, Miszewie, Niesłuchowie. Kłopoty finansowe sprawiają, że w 1905 r. obydwa towarzystwa muszą się połączyć. Przełomowy okazuje się jednak rok 1912. Płoccy myśliwi dostają od władz carskich pozwolenie na powołanie polskiego koła myśliwskiego. To na swoim pierwszym zebraniu przyjmuje nazwę Płockiego Towarzystwa Racjonalnego Polowania. Niestety, gdy podczas I wojny światowej miasto zajmują Niemcy, nakazują wszystkim myśliwym złożenie broni. Ci odżywają więc dopiero w listopadzie 1918 r., nowym prezesem towarzystwa zostaje wtedy Bolesław Włodkowski, właściciel apteki przy placu Kanonicznym 5 (dzisiaj plac Narutowicza). W sezonie 1926/1927 płoccy myśliwi opracowują dziesięć swoich przykazań. Czwarte: "zarzuć wszelką broń automatyczną". Piąte: "ścierwiarzem jesteś, strzelając kwadruplety". Dziesiąte: "Nie ten myśliwy, który hoduje, strzela i marnuje zwierzynę, lecz ten, który ją kocha, pielęgnuje i życie jej chroni".

 

To właśnie Włodkowski w 40. rocznicę powstania towarzystwa postanawia pobudować za własne pieniądze przeszło 6-metrowy pomnik św. Huberta. Po co? - Chce uczcić łączność między członkami towarzystwa a właścicielami ziemi dzierżawiącymi ją na obwody łowieckie - wyjaśnia Krzysztof Potulski. Budowniczowie zużywają około 20 m sześc. polnych kamieni i 15 m cementu, koszt budowy pomnika wynosi 2 tys. ówczesnych złotych. Każdy dostrzeże w pomniku dwie rzeźby z granitu. Wyżej Chrystus zmartwychwstały, niżej zatopiony w modlitwie św. Hubert, tuż obok niego jeleń z promieniującym krzyżem między tykami.
Dlaczego akurat tu Włodkowski zdecydował się postawić pomnik? - Prawdopodobnie oparł się na relacji kronikarza Stefana Batorego - odpowiada Krzysztof Potulski. - Kiedy Batory przybył do królewskiej wsi Wykowo i zorganizował polowanie, zwierzyna była pędzona od strony Płocka. A to miejsce jest tak urokliwe, położone nad jarem i strugą, że właśnie je wybrano na pokot, czyli wyłożenie zwierzyny. Inna nazwa dla pokotu: plac trupowy.

Kiedy wybucha II wojna światowa płockie towarzystwo skupia już 126 osób. W sierpniu 1940 r. umiera Bolesław Włodkowski, w tym samym roku na Powązkach rodzina chowa wiceprezesa i łowczego powiatu płockiego dr. Józefa Żeńczykowskiego. Niedługo potem Jan Zumbach, członek towarzystwa jeszcze jako gimnazjalista z Małachowianki, bierze udział w wojnie o Anglię w słynnym dywizjonie 303. Wiosną 1942 r. zostaje jego dowódcą.
Na pierwszym spotkaniu po wojnie pojawia się zaledwie 19 osób. Jednak po krótkim czasie ta liczba szybko przekracza 100. Na początku lat 50. towarzystwo przestaje istnieć, jego majątek przechodzi na własność Polskiego Związku Łowieckiego.
Każdego roku na początku listopada myśliwi, a przynajmniej ci z koła św. Huberta spotykają się pod pomnikiem swojego patrona. Urządzają świąteczne polowanie, tzw. hubertowiny. Upolowanej zwierzynie grają sygnały na pożegnanie. - Grubej jest darowany ostatni kęs: przykrywa się gałązką dębu ranę postrzałową, dzikowi w gwizd, czyli w pysk wkłada się gałązkę jedliny.

Na podstawie:
"Tam Batory polował nad jarem i strugą", Gazeta na Mazowszu, nr 182, 05/08/2000.




Strona GłównaZarząd KołaCzłonkowieHistoria KołaGaleriaObwód KołaŚw. HubertCiekawostki MyśliwskieDo PobraniaStrona FacebookKontakt