Koło Łowieckie Im. Św. Huberta w Płocku
Obyczaje myśliwskie
Broń myśliwska
Humor myśliwski
Kulinaria
Malarstwo
Zwierzyna drobna
Linki do Ciekawych Stron
Linki do filmów
Linki innych kół
Zwierzyna drobna

Zwierzyna drobna, jej sytuacja i zagrożenia.

     Łowiectwo, jako jedna z dziedzin gospodarki narodowej, przez zabiegi hodowlane stwarza optymalne warunki zwierzętom łownym, a przez ochronę gatunków zagrożonych, przyczynia się do utrzymania biologicznej równowagi w naturze. Gdybyśmy do tej pory nie hodowali i nie chronili zwierzyny, to nie mielibyśmy zwierzyny typowo dzikiej, albo nie mielibyśmy zwierzyny w ogóle. Ogrom włożonego wysiłku, pracy społecznej ponad 100 - tysięcznej rzeszy myśliwych, leśników i wielu sympatyków łowiectwa jest w stanie poprawić sytuację zwierzyny drobnej przeżywającej obecnie kryzys, szczególnie takich gatunków jak zając szarak, kuropatwa czy bażant.

Zwierzynę łowną dzieli się na dwie zasadnicze grupy:

- zwierzynę grubą, do której zaliczamy: żubry, łosie, jelenie, daniele, sarny, muflony, dziki, rysie, wilki i dropie.
Zwierzynę grubą dzielimy na:

zwierzynę płową - łosie, jelenie, daniele i sarny

zwierzynę czarną - żubry i dziki

- zwierzynę drobną, do której zaliczamy: lisy, jenoty, borsuki, wydry, kuny leśne, tchórze, wiewiórki, piżmaki, zające szaraki, króliki, głuszce, cietrzewie, jarząbki, bażanty, kuropatwy, przepiórki, czaple siwe, słonki, dubelty, kszyki, bekasiki, derkacze, bataliony, łyski, dzikie gęsi, dzikie kaczki, grzywacze, kwiczoły, paszkoty.

Lis


 


     Lis to ssak z rodziny psów (Canidae), zaliczanej do rzędu drapieżnych (Carnivora), zamieszkujący Europę, część Azji oraz północną Afrykę. Długość ciała do 90 cm, ogona do 40 cm, wysokość w kłębie do 40 cm, ciężar ciała ok. 7 kg. Sierść wyjątkowo gęsta, zwarta, ubarwiona rudoczerwono, często z niewielką domieszką włosów srebrnych lub czarnych. Tułów wydłużony, długie uszy, pysk długi, wąski, ogon długi, puszysty. Spód ciała, koniec ogona i wewnętrzna strona kończyn białe. Na wierzchniej stronie ogona, przy nasadzie, znajduje się gruczoł wydzielający substancję zapachową charakterystyczną dla lisa. Aktywny głównie o zmierzchu, także w dzień. Zamieszkuje lasy, łąki, parki oraz tereny uprawne, w górach dochodzi powyżej granicy lasu. Zamieszkuje nory, które sam kopie lub zajmuje po innych zwierzętach, np. borsukach. Pożywienie stanowią głównie drobne kręgowce, ptaki, ryby, padlina oraz owoce. Okres godowy przypada na styczeń-luty, po ciąży trwającej ok. 55 dni samica rodzi 3-6 młodych, ubarwionych szarobrązowo, które w wieku 3-4 miesięcy osiągają samodzielność i odłączają się od matki. Lis jest jednym z głównych nosicieli wścieklizny. Ceniony z uwagi na futro, w hodowlach fermowych uzyskano liczne odmiany barwne. W Polsce lis jest zwierzęciem łownym.

     Lis należy do gatunków znakomicie znoszących presję ze strony człowieka. Nawet populacje prześladowane ze względu na futro lub przenoszoną wściekliznę szybko się odradzają. Nie jest zagrożony wyginięciem.

Jenot


 

     Jenot jest zwierzęciem nieco mniejszym od lisa. Tułów ma długi, krępy, nogi długie, głowę małą z krótkim, spiczastym pyskiem. Zaokrąglone uszy ledwo wystają z długich włosów głowy. Zęby charakterystyczne dla drapieżnika-wszystkożercy. W porównaniu z uzębieniem lisa kły są słabiej rozwinięte, powierzchnia cierna zębów trzonowych szersza. Formuła zębowa: 3 1 4 2 górne + 3 1 4 3 dolne = 42. Krótki ogon nie przekracza 1/ 3 długości ciała. Futro zimowe tworzą bardzo długie ościste włosy (120 mm) i gęsty włos puchowy. Długi włos pokrywa równomiernie całe ciało włącznie z głową i ogonem. Tylko kończyny, pysk, i zewnętrzna strona uszu pokryte są krótkim, gęstym włosem. Włosy na kończynach, uszach, wokół oczu i na policzkach są ciemnobrązowe lub prawie czarne, na bokach szyi, bakach, czole i pysku białożółte. Włosy porastające policzki i boki głowy tworzą charakterystyczne bokobrody. Włosy ościste na grzbiecie, łopatkach i ogonie są ciemnobrunatne lub czarne, tworząc jakby krzyż. Brunatnoszare umaszczenie boków przechodzi w żółtoszare na brzuchu. Futro letnie pozbawione włosów puchowych jest jaśniejsze od zimowego, o odcieniu rudobrązowym. Stopy są nieowłosione.

Jest zwierzęciem łownym z okresem ochronnym. Jenot jest łatwy do oswojenia, mało agresywny. Nie jest zagrożony wyginięciem.

Jak poluje się na jenoty?

Dobre wyniki polowania można osiągnąć z odpowiednio ułożonymi psami penetrując jesienią brzegi wód, a późną jesienią z norowcami wypłaszającymi jenoty z nor. Pies nie może dążyć do zwarcia i duszenia jenota w norze, musi go nękać i wyganiać. Trzeba bardzo uważać, bo strzela się do jenota wystawiającego głowę z nory. Opuszcza on norę bardzo niechętnie. Można też polować w ciepłe zimowe noce na zasiadce w pobliżu nor, kiedy jenoty wychodzą do swych latryn. Polowania te są szczególnie skuteczne, jeśli w pobliżu nory wyłoży się padlinę. Czasem w nocy, jenot reaguje na wab - kniazienie zająca.

Borsuk



     Borsuk jest silnej budowy. Głowę ma trochę nieproporcjonalną w stosunku do ciała - małą, długą i wąską, oczy i uszy małe, szyję grubą, nogi krótkie, mocne, dostosowane do kopania nor. Szczecina borsuka jest siwopopielata z domieszką czarnego, długa, błyszcząca. Głowa prawie biała z czarnymi pasmami po bokach, ciągnącymi się od nosa poprzez oczy i uszy do przedniej części barków, obrzeża uszu, białe. Jaźwiec, euroazjatycki wszystkożerny ssak (długość z ogonem 90 cm, waga 16 kg) z rodziny łasicowatych. Sierść sztywna, białoszara. Żyje rodzinami w leśnych norach wielochodnikowych. Zimę przesypia. Borsuk na ogół ma łagodne usposobienie, ale jeśli jest ranny, czasami atakuje człowieka dość natarczywie.

Ze względu na tryb życia i niewielką atrakcyjność dla myśliwych, borsuki nie są poważnie zagrożone. Są jednak często zabijane przez człowieka jako zwierzęta przenoszące wściekliznę. Jego naturalnymi wrogami są wilki i rysie.

Kuna leśna

     Wśród kun rozróżnia się dwa gatunki: kunę leśną i domową. Kuna domowa znajduje się pod ochroną gatunkową. Kuna leśna żyje w lasach całego kraju, najchętniej w gęstych lasach mieszanych. Trzyma się stale obranej przez siebie części lasu. Urządza legowisko w dziuplach starych drzew, najchętniej dębów, w opuszczonych gniazdach lub zarośniętych kamionkach. Kuna domowa żyje na strychach domów i w zabudowaniach gospodarczych, wśród zwałów drzewa lub gałęzi albo też w kamionkach w pobliżu gospodarstw. Spotyka się ją także w lesie.

Na kuny leśne wolno polować na jesieni i w zimie, a w ośrodkach hodowli zwierzyny oraz w obwodach z ostoją głuszca i cietrzewia przez cały rok. Poluje się głównie na białej stopie po tropie oraz w czasie przypadkowych spotkań, jak również na wab kniazienie zająca lub pisk myszy. Kuna zanim wejdzie do swojego dziennego gniazda, a więc dziupli lub ptasiego gniazda, wypróżnia się (oddaje odchody) i oddaje mocz. Jest to dla myśliwego widoczny znak, że gdzieś w pobliżu jest ukryta. Siedzącą w dziupli kunę można wypłoszyć uderzeniem w drzewo kijem lub toporkiem.

Tchórz zwyczajny

     Tchórz żywi się głównie drobnymi kręgowcami, nierzadko czyni szkody wśród drobiu, jest wrogiem naturalnym gryzoni - myszy i szczurów, w tępieniu których jest znacznie zwinniejszy od kota. Potrafi gromadzić pewne zapasy pokarmu, np. żab, które paraliżuje ugryzieniem uszkadzając ich system nerwowy. Przebywa prawie wyłącznie na ziemi, w norach lisów i borsuków, rozpadlinach skalnych, zakamarkach zabudowań inwentarskich. Zagrożony, wystrzykuje z gruczołów przyodbytowych cuchnącą ciecz. Okres godowy od marca do czerwca, ciąża trwa 40-50 dni, samica rodzi 1-10 młodych, które dojrzewają płciowo w wieku ok. 9 miesięcy.

W Polsce tchórz jest zwierzęciem łownym z czasem ochronnym (poza niektórymi ośrodkami hodowli zwierzyny oraz ostojami cietrzewi i głuszców). Udomowioną formą tchórza jest fretka. Tchórz stepowy (Mustela eversmanni) zamieszkuje stepy i obszary częściowo zalesione Europy Południowo-Wschodniej i Azji Środkowej po zachodnią Syberię. Jego pojawianie się odnotowano w południowej Polsce (objęty jest ochroną gatunkową). Ma znacznie jaśniejsze ubarwienie sierści, poza tym nie różni się zbytnio od tchórza. Gatunkiem pokrewnym jest tchórza czarnołapy (Mustela nigripes), żyjący w środkowej części Stanów Zjednoczonych, wskutek polowań uznany za gatunek ginący, objęty 1. załącznikiem Konwencji Waszyngtońskiej (CITES).

Piżmak

Piżmak jest gryzoniem wielkości szczura, o krępym, niezgrabnym tułowiu, dość dużej głowie osadzonej na bardzo krótkiej szyi. Czaszka jest szeroka i płaska, o wydatnych łukach jarzmowych. Uszy są małe, prawie ukryte w sierści, zaokrąglone, porośnięte krótkim, gęstym włosem. Palce zakończone są długimi, od spodu wklęsłymi pazurkami, barwy od jasnożółtej do ciemnobrunatnej. Ogon jest długi, bocznie spłaszczony, mniej więcej w połowie sierpowato wygięty ku dołowi, pokryty rogowymi łuskami, z pomiędzy których wyrastają włosy czuciowe. Ułatwia on piżmakowi pływanie. Futro piżmaka jest gęste, lśniące, u poszczególnych osobników może mieć różne odcienie barwy brunatnej. Zwykle na grzbiecie jest ciemne, przechodzi w jaśniejsze na bokach i szarobrązowe na podbrzuszu. Warstwa puchowa jest srebrzystoszara. Samica ma 6 sutek piersiowych i 4 brzuszne.

Piżmaki mogą wywoływać szkody niszcząc groble przeciwpowodziowe lub przy stawach rybnych. Piżmaki są zwierzyną łowną ze względu na cenne futra. Liczebność piżmaków została drastycznie zmniejszona po pojawieniu się ich naturalnego wroga - norki amerykańskiej.

Zając szarak



Najbardziej powszechnie znany spośród zajęczaków, zamieszkujący całą Europę oraz część Azji i Afryki Północnej. Wprowadzony przez człowieka, żyje dziko w Stanach Zjednoczonych, Argentynie, Australii i na Nowej Zelandii. Pierwotnie mieszkaniec stepów, obecnie czuje się doskonale wśród pól uprawnych. Ostatnio w Polsce ich liczebność znacznie spadła, przypuszczalnie jest to skutek wprowadzenia okresowych szczepień ochronnych przeciwko wściekliźnie. Głównym bowiem wrogiem zająców (szczególnie młodych) w środowisku naturalnym jest u nas lis.

Jest gatunkiem łownym z okresem ochronnym. Dziś poluje się na zające tylko pędzeniami od 1 listopada do końca grudnia (odławianie żywych zajęcy możliwe jest do 15 stycznia).

Dziki królik

ssak z rodziny zającowatych (Leporidae). Niegdyś zamieszkiwał południową Europę i część Afryki północnej, rozpowszechniony dla celów łowieckich w wielu krajach, m.in. w Australii i Nowej Zelandii, gdzie stał się plagą wskutek bardzo szybkiego rozmnożenia. Ubarwienie sierści szarobrązowe, spód ciała białawy.

Długość ciała 45 cm, ogona 5-6 cm, ciężar ciała do 3 kg. Uszy stosunkowo długie, krótsze niż u zająca. Żyje stadami w norach. Żywi się pokarmem roślinnym. Ciąża trwa 28-33 dni, samica rodzi kilka razy w roku do 10 nagich, ślepych młodych. Królik jest w Polsce zwierzęciem łownym z okresem ochronnym.

Bażant

Rdzawo złote plecy z fioletowym połyskiem, pióra zakończone jasno. Pstre barki z łuskowym rysunkiem, przód brązowoczarny z połyskiem, pióra szaro zakończone. Brzuch czarny. Ogon żółtobrunatny z czarnym pręgowaniem, znacznie wydłużony. Samica mniejsza, wierzch popielatorudy o nieregularnym, poprzecznym prążkowaniu, spód jaśniejszy, nieomal pozbawiony plam. Łowny z czasem ochronnym.

tropy bażanta:

- odcisk stopy

- lądowanie na śniegu

- linia tropów

Kuropatwa

Słabo zaznaczony dymorfizm płciowy. Głowa i kark oliwkowoszare, policzki rude. Wierzch ciała szarobrunatny ze słabo zaznaczonymi rdzawymi i czarnymi poprzecznymi pręgami. Na barkach i skrzydłach niewielkie podłużne białe plamy. Spód i boki ciała szare z delikatnym, falistym rysunkiem, na bokach pionowe, szerokie rdzawe pręgi. Na białym brzuchu rdzawa plama w kształcie podkowy (u samic mniej wyraźna, często niekompletna). Sterówki rdzawobrązowe, lecz środkowa para szarobrunatna. Lotki płowe z rdzawymi plamami. Za okiem naga, pokryta brodawkami skóra, szczególnie rzucająca się w oczy w okresie godowym.

gatunek łowny (okres polowań: 11 września - 25 października. W drodze odłowów można kuropatwę pozyskiwać do 15 stycznia).

Gołąb grzywacz

Upierzenie niebieskopopielate z metalicznie zielonymi bokami szyi, na której znajdują się dwie białe plamy (z daleka widoczne), które razem z białymi przepaskami na przegubach skrzydeł są cechą charakterystyczną tylko dla tego gatunku. Gardło i pierś różowawe. Latają dość szybko i zwinnie, ale bardziej ociężale od innych gołębi. Odzywają się rzadko. Głos grzywacza to niskie w tonie, wielosylabowe gruchanie z akcentem na drugą sylabę, przy czym cechą charakterystyczną jest w nim bardzo wyraźny brak głoski "r".

Łowny poza czasem ochronnym.

Słonka

W upierzeniu brak wyraźnego dymorfizmu, zarówno wiekowego jak i płciowego. Na czole popielata plama, ciemię i potylica ciemnobrązowe, z poprzecznymi, szarymi paskami. Boki głowy i szyi jasnobrązowe. Przez oko i na policzku ciemne smugi. Wierzch ciała rdzawobrązowy z ciemnobrązowymi i popielatymi cętkami. Spód ciała szaropłowy z poprzecznym, falistym, brązowym prążkoweniem. Dziób długi, prosty.

Gatunek łowny z okresem ochronnym.

Łyska

Łyska ma upierzenie czarne, na głowie i szyi o zdecydowanej czerni, a na pozostałych częściach ciała popielato-czarne. Na głowie (czole) i u nasady dzioba biała blaszka rogowa. Dziób biały, nogi zielonoszare mające przy palcach po 3 małe półokrągłe błony pławne. Łyska ma wielkość średniej kaczki: długość około 40 cm, rozpiętość skrzydeł około 70 cm, masa około 0,7 kg, długość dzioba około 3,5 cm. Łyska jest ptakiem przelotnym i przebywa u nas od końca marca do października. Ptaki te zimują również w Polsce, zwłaszcza w zachodniej części kraju, oraz na niezamarzających wodach w Polsce centralnej. Bytuje stale na wodzie, żerując na je powierzchni oraz nurkując za żerem. Do lotu zrywa się tylko z konieczności, lot ma ciężki i podrywa się po długim starcie wlokąc nogi po wodzie, potem leci już dobrze i bardzo szybko, ale zapada niedaleko.

Łowna poza okresem ochronnym.


Cietrzew

Stary cietrzew-kogut ma suknię czarną z fioletowo-niebieskim, metalicznym połyskiem, jedynie w połowie skrzydeł widnieje wąski, biały pasek i na barku przy tułowiu biały trójkąt zwany lustrem. Młody kogut ma grzbiet brązowy. Ogon, czyli lira, czarny, charakterystyczny przez to, że 1-2 boczne sterówki, a u starych kogutów 4, wygięte są haczykowato na zewnątrz. Podogonie białe, czasem nakrapiane podłużnymi, czarnymi cętkami. Nad oczami czerwone korale, które w okresie toków nabrzmiewając schodzą się prawie ze sobą. Dziób czarny. Nogi siwo-brązowe, upierzone aż po palce .Toki cietrzewi trwają od końca marca do połowy maja. Odbywają się one grupowo (gromadami), na ziemi i na drzewach. Jako miejsce toków obierają sobie cietrzewie polany i halizny leśne lub wyręby, bądź też łąki w pobliżu krzaków. Toki rozpoczynają się w nocy około godziny 3. O wschodzie słońca następuje krótka przerwa (szabas), po czym trwają w dalszym ciągu do około godziny 8 rano. Odbywają się czasem także toki wieczorne, ale są one mniej intensywne. W czasie tokowania cietrzew wydaje dwa rodzaje głosów - czuczykanie i bulgotanie.

Objęty ścisłą ochroną gatunkową.

Jakie są przyczyny regresu populacji zwierzyny drobnej?

Wydaje się, że na to pytanie nie ma jednoznacznej i prostej odpowiedzi. Można sądzić, że na obecną sytuację tych gatunków wpływa szereg czynników oddziałujących w sposób kompleksowy na daną populację. Mogą to być występujące w różnym natężeniu: postępująca urbanizacja terenów i tym samym kurczenie się areałów występowania tych gatunków, zanikanie zadrzewień, remiz śródpolnych, zmiana struktury upraw (brak pokarmu i schronienia), mechanizacja i chemizacja rolnictwa, presja drapieżników, kłusownictwo, choroby. Zaobserwowano wysoką liczebność drapieżników, wśród których stan najgroźniejszego lisa - zwiększył się w ciągu ostatnich 10 lat o ponad 100%. Sytuacja ta sprawiła, że leśnicy wiele uwagi i środków poświęcają na poprawę warunków bytowania i zwiększenia liczebności także tych gatunków zwierzyny drobnej. Przykładem może być Nadleśnictwo Przedborzów, które drugi rok prowadzi program, mający przynieść zwiększenie liczebności zająca szaraka, czy Nadleśnictwo Babki, zamierzające przy współpracy z kołami łowieckimi wprowadzać rzadką już pod Poznaniem kuropatwę.

Czy uda nam się osiągnąć stan liczebny zajęcy czy kuropatw z lat 60. i 70.?

Wiele osób pamięta jeszcze czasy, kiedy to na 100 ha przypadało 56 zajęcy. Trudno jest dziś odpowiedzieć na to pytanie w sposób zdecydowanie twierdzący. Niemniej jednak, biorąc pod uwagę doświadczenie m.in. austriackie, można założyć, iż jest to realne. Austriaccy myśliwi na terenie jednego z obwodów w Dolnej Austrii (takich obwodów jest więcej) przekonali otoczenie, że czasy, kiedy zając był w stanie przeżyć bez opieki myśliwego, należą do przeszłości. Dołożyli wszelkich starań, żeby wpływać na zmianę dotychczasowych tendencji rozwojowych krajobrazu rolniczego, wzbogacać i różnicować ten krajobraz. A efekty ich pracy? Na początku lat 90. pozyskanie zajęcy w obwodzie polnym o powierzchni 2140 ha wynosiło ok. 400 sztuk, zaś w roku 2000 wzrosło do 2692 szt. Są to niezwykle imponujące wyniki, świadczące o celowości aktywnej ochrony, tym bardziej istotne, że zwierzyna drobna przeżywa kryzys nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Sukcesy osiąga pewne koło łowieckie w Austrii, które na 2300 ha posiada 5000 zajęcy, z czego rocznie pozyskuje 40% na polowaniach w kotły o rozkładach ponad 1000 sztuk w ciągu dnia. Zagęszczenie zająca rzeczywiście imponujące, bo prawie 220 sztuk na 100 ha, a więc dziesięciokrotnie więcej niż zagęszczenie w najlepszych polskich łowiskach.Ma więc czym się chwalić 23 członków tego austriackiego koła.

    Podejmując działania na rzecz zmiany tych niekorzystnych tendencji, Polski Związek Łowiecki włączył się do ogólnoeuropejskiego programu badań nad zającem. W 2002 r. opracował, i od tego czasu konsekwentnie wprowadza programy poprawy warunków bytowania i rozwoju populacji zająca szaraka i kuropatwy w Polsce. Program obejmuje:

- poprawę warunków środowiskowych
- zapewnienie ochrony przed drapieżnikami
- prowadzenie prawidłowej eksploatacji łowieckiej
- walkę z kłusownictwem
- prowadzenie wsiedleń gatunków pochodzących z hodowli. 

    Minister Środowiska, znając zakres problemów, wydał rozporządzenie MŚ z dnia 19 kwietnia 2004 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie ustalenia listy gatunków zwierząt łownych oraz określenia okresów polowań na te zwierzęta. W wymienionej regulacji prawnej Minister Środowiska m.in. skrócił o 2 tygodnie okres odłowu zajęcy i kuropatw, wydłużył okres polowań na lisy o 1 miesiąc, wprowadził na listę gatunków łownych szopa pracza – kolejnego niebezpiecznego dla zwierzyny drobnej drapieżnika. Przedmiotowe unormowania zostały utrzymane w kolejnych, obecnie obowiązujących aktach wykonawczych do ustawy – Prawo łowieckie, tj. rozporządzeniu Ministra Środowiska z dnia 11 marca 2005 r. w sprawie ustalenia listy gatunków zwierząt łownych oraz rozporządzeniu Ministra Środowiska z dnia 16 marca 2005 r. w sprawie określenia okresów polowań na zwierzęta łowne.

Zagęszczenie lisa w niektórych łowiskach przekroczyło już 20 osobników/1000 ha i konieczne jest intensywne ograniczenie liczebności tego gatunku prowadzone na możliwie dużych obszarach (np. rejon hodowlany). Liczebność lisa powinna być ograniczona do 1-3 osobników/1000 ha, a więc do optymalnego poziomu. W związku z tym przy zatwierdzaniu rocznych planów łowieckich, powinno kłaść się nacisk na pozyskanie 150% stanu wiosennego tego gatunku.
W wielu kołach łowieckich organizowane są polowania zbiorowe tylko na lisy. Niestety, w połowie lat 80. minęła „moda na skóry”, zmniejszyły się więc potrzeby gospodarcze. Tym samym pozyskanie lisa nie jest tak atrakcyjne, jednak w zaistniałej sytuacji - niezbędne. Tylko 100% wykonywanie planu pozyskania tego gatunku może przynieść zamierzone efekty, jeśli chodzi o ratowanie zwierzyny drobnej.

Możemy więc oprzeć się słowami Stanisława Godlewskiego zawartymi w „Vademecum myśliwego” z 1955 roku:

"Wszystko, co chce się osiągnąć w zakresie łowiectwa, musi być z góry przewidziane, a wykonywanie tego zabezpieczone aktywnym współdziałaniem myśliwego z przyrodą. Należy zatem stworzyć zwierzynie jak najbardziej sprzyjające warunki bytowania poprzez: tępienie szkodników, dokarmianie, eliminowanie zwierząt chorych, racjonalny odstrzał, zachowuje spokój w łowisku w okresie lęgowym itp. Polowanie więc należy traktować jako jeden z zabiegów hodowlanych, a nie jako zadanie główne."

    Dzisiejsze łowiectwo, mimo że jeszcze czasami uważane za hobby zamknięte dla wąskiego grona ludzi, w rzeczywistości jest odpowiedzialnym, podbudowanym wielowiekową tradycją gospodarowaniem. Polega ona na umiejętnym i złożonym sterowaniu procesami przyrodniczymi, które wymaga od leśników i myśliwych rzetelnego przygotowania, ale nie może obejść się także bez pasji i serca.

    W obecnej dyskusji nad przyszłością łowiectwa, oprócz potężnego strumienia szumu informacyjnego, podyktowanego złą wolą i pospolitym brakiem wiedzy, da się wyróżnić dwa przeciwstawne poglądy. Jeden uważa, że za zanikanie niektórych gatunków winę ponosi wyłącznie łowiectwo. Zwolennicy tego poglądu skłonni są ginące gatunki natychmiast brać pod ochronę. Jak się okazuje, to ginące gatunki wzięte pod ochronę realizują (mogą realizować) dwie strategie:

- szybko zniknąć ze sceny,

- próbować adaptacji do nowych warunków.

Części chronionych gatunków to się udało. Ale nie jest to jakaś szczególna zasługa ochrony! Większość gatunków jednak mimo ochrony dość szybko znika z krajobrazu. Sytuacja uległa zmianie, gdy zajęli się nimi myśliwi. Istniejące programy restytucji i reintrodukcji ginących gatunków (a jest ich dużo) dają tu dużo do myślenia. W niektórych przypadkach łowiectwo ma sukcesy wręcz spektakularne (np. sprawa bobra i łosia).

Drugi pogląd obarcza łowiectwo winą za... nadmierny rozwój populacji zwierzyny grubej wyrządzającej duże szkody w lasach i na polach. Uważam jednak, iż łowiectwo niepotrzebnie się tym szczyci jako swoim sukcesem, a przeciwnicy nadmiaru zwierzyny niepotrzebnie winę zwalają na łowiectwo. Przyczyna nadmiernych stanów zwierzyny grubej nie leży wcale w "nadopiekuńczości" łowiectwa wobec niej, ani braku dużych drapieżników w lasach (jak chcieliby zwolennicy ultraekologii). Przyczyna leży w istotnych zmianach jakie zaszły w samym środowisku lasów. Nadmierne ("polityczne") wyręby w lasach w ciągu ubiegłych dziesięcioleci zaowocowały pojawieniem się wielkich powierzchni młodników zapewniających schronienie zwierzynie, ale... nie dostarczających pełnowartościowego żeru. Istotne zmiany społeczne i gospodarcze (wzrost dostępności samochodów i lawinowe zapotrzebowanie miejskich mas ludzkich na kontakt z przyrodą) zwiększyły presję ludzką na lasy. Wzrósł stopień penetracji lasów przez ludzi, zmniejszył się komfort psychiczny zwierzyny. Wiadomo np., że zestresowana zwierzyna wyrządza dotkliwe szkody w uprawach i młodnikach, większe niż zwierzyna nie płoszona.

Pojawienie się licznych kompleksów lasów porolnych położonych wśród pól i wielkołanowych upraw rolnych (pewne elementy gospodarki farmerskiej) spowodowały, że zwierzyna obiera je sobie za czasowe ostoje i w okresach nasilonej penetracji przez ludzi właściwych ostoi leśnych - nie wraca do niespokojnego lasu.

Wszystko to owocuje istotnym wzrostem szkód tak w lesie, jak i na polu oraz tworzy rozległe pole konfliktowe na styku łowiectwo - leśnictwo i rolnictwo.

Spór o łowiectwo "na poziomie gminy" ma jednak całkiem inny charakter niż wyobrażają to sobie mieszkający najczęściej w miastach zwolennicy ultraekologii. Rolnicy z natury nigdy nie byli zwolennikami bytowania dzikich zwierząt na swoich terenach. Ze zrozumiałych względów. Jeśli ktoś ma im to za złe, a mieszka np. w dużym mieście, niech odpowie, dlaczego woli (?) mieszkać w mieście, a nie w środku puszczy?

Na poziomie ekologizującej się gminy są do rozstrzygnięcia dwa problemy:

właściwej gospodarki łowieckiej w lasach,

odtworzenie środowiska zwierzyny polnej i odbudowanie jej liczebności.

Z grubsza w lasach występuje nadmiar zwierzyny, który po pierwsze musi ulec często dość drastycznej redukcji, a po drugie - ekologizacja musi znaleźć techniki, które pozwolą tej zwierzynie bytować bez szkody dla lasu i dla gospodarki rolnej. Na polach - odwrotnie, większość gatunków zwierzyny polnej (szczególnie drobnej) wyraźnie zmniejsza swą liczebność. Głównie za przyczyną chemii, braku pokarmu i schronienia, nowych chorób, mechanizacji.

Być może zmiany będą dotyczyć również ograniczenia wstępu do lasu. W każdym razie niekontrolowany napływ olbrzymich mas ludzkich do lasu w poszukiwaniu odpoczynku i płodów runa leśnego musi być jakoś ograniczony, jeśli nie chcemy dopuścić do kompletnego zadeptania, zaśmiecenia i zniszczenia lasów. Jest to bardzo trudny problem. Jestem w tej książce zwolennikiem "środowiska otwartego" dla społeczeństwa. To gwarantuje sukces ekologizacji w ogóle, ale gwarantuje wtedy, gdy jest to wymiana ekwiwalentna!

W dużym uproszczeniu wygląda to tak, że każdy, dosłownie każdy człowiek ma prawo do naturalnej choinki, ale tylko wtedy, gdy sam ją sobie wyhodował lub kupił. Podobnie ma prawo do pęczka bazi, gałązek brzozowych, bukietu kwiatów - czemu nie! Ale warunek pozostaje ten sam. Ma również prawo do kiełbasy z dzika i pasztetu z zająca. Tyle, że zgodnie z prawem musi być wykwalifikowanym myśliwym. A jako taki - musi włożyć nieproporcjonalnie dużo wysiłku w hodowlę, ochronę, a nawet samo pozyskanie i przerób dziczyzny. Innej drogi po prostu nie ma i nigdy nie będzie!

Myśliwi jako wysoce świadoma i zorganizowana siła społeczna mogą więc w ekologizacji wywoływać dalekosiężne zmiany na lepsze w środowisku przyrodniczym. Pamiętać jednak należy, że nie robią tego bezinteresownie. Na zasadzie wymiany ekwiwalentnej chcą zachować prawo polowania. Raz dlatego, że lubią, dwa - bo taka jest konieczność. Nie wierzmy, że w dającej się przewidzieć przyszłości łowiectwo (a konkretnie jego najbardziej kontrowersyjny dział - polowanie) zostanie zastąpione przez regulacyjną rolę dużych drapieżników. W przypadku dużych roślinożerców to się nigdy do końca nie uda: człowiek pozostanie najważniejszym czynnikiem selekcyjnym dla tych gatunków.

Czy zatem zachować prawo polowania na gatunki niezbyt liczne, wręcz ustępujące, takie które w tradycji zawsze były przedmiotem polowania?

Myślę, że tak. Obecnie w Polsce jest ok. 100 tys. myśliwych i oni stanowią główną grupę ludzi, którzy coś o tych gatunkach wiedzą i potrafią też coś dla nich zrobić. Bierna ochrona może tylko pogorszyć ich i tak nieciekawą sytuację.

Obecność jednego zająca na każdym hektarze gruntu oznacza, że np. koło łowieckie dzierżawiące obwód o powierzchni 3000 ha powinno inwentaryzować 3 000 zajęcy, z czego przynajmniej 1 500 mogłoby co roku odstrzelić. A jak jest w rzeczywistości? Z reguły na takim obszarze pozyskuje się 1/10 tej liczby. Pozostałe 9/10 ma na sumieniu kłusownictwo i inne wymienione przyczyny. Wstrzymanie polowań, wyłącznie myśliwych z kręgu zainteresowanych tą zwierzyną pozwala jeszcze szybciej zginąć takiej populacji. W przypadku zwierzyny polnej łowiectwo mimo znacznego wysiłku hodowlanego nie uzyskuje znaczących efektów. Przy praktycznie nieograniczonej płodności zajęcy możliwe byłoby przecież w krótkim czasie uzyskiwanie olbrzymich stad tych zwierząt. Prawdą jest, że duża płodność zajęcy uwzględnia niejako z góry przyszłą wysoką śmiertelność. Ale nigdzie nie jest powiedziane, że musi ona być tak olbrzymia i co tu dużo mówić - "bezsensowna". Z punktu widzenia dynamiki populacji jest obojętne czy zając ginie z ręki myśliwego, czy po zjedzeniu zatrutej trawy lub pod kołami pędzącego pojazdu. Nie jest obojętne tylko myśliwym.

Dlaczego kuropatwy znikają z polskiego krajobrazu ?

Kuropatwy nie lubią zimna. Polscy naukowcy badali przyczyny spadku liczebności tych ptaków pod kątem działania niekorzystnych czynników atmosferycznych. Hipoteza ta jednak nie do końca się potwierdziła. Okazało się, że największymi wrogami kuropatw są chemia stosowana w rolnictwie, uprawy monokulturowe i zagrożenie ze strony skrzydlatych drapieżników, objętych ochroną. Prawdopodobnie spadek temperatury powoduje większe zapotrzebowanie pokarmowe u piskląt, a długotrwałe opady deszczu wiosną i wczesnym latem są przyczyną kłopotów młodych zwierząt z utrzymaniem stałej ciepłoty ciała. Ograniczają też one liczebność i aktywność owadów, stanowiących w okresie wylęgów ważne źródło wysokobiałkowego pokarmu piskląt kuropatw. Niskie temperatury i wysoka pokrywa śniegu wpływają negatywnie na możność utrzymania się ptaków przy życiu. Krytyczna wysokość pokrywy śniegu wynosi dla kuropatwy już 35 cm.

Do ochrony gatunku można przyczyniać się poprzez stosowanie odpowiednich technik sianokosów i żniw. Należy starać się początkowo wypłoszyć zwierzynę, a następnie kosić od środka ku obrzeżom pola lub łąki.

Spotykamy się niekiedy z przypadkami zabijania ptaków drapieżnych i zawsze zadajemy sobie pytanie :

Dlaczego myśliwy strzelają do chronionego i rzadkiego gatunku?

Słyszymy, że "strzelali, by ochronić ginące zające, kuropatwy etc". Dziwimy się, skąd się biorą takie poglądy. Warto zapoznać się z wynikami konferencji, gdzie prominentni przedstawiciele środowisk łowieckich wyrazili swoje opinie:

"Referenci w swoich wystąpieniach w sposób naukowy wykazali przyczyny spadku pogłowia zwierzyny drobnej w obwodach łowieckich wskazując, między innymi, na skutki nieracjonalnej ingerencji człowieka w procesy hodowlane /.../ Równowaga ekosystemów została zachwiana na korzyść drapieżników lisa, kuny, jenota. Bezpańskie psy i koty stanowią także duże zagrożenie hodowlane, podobnie jak niektóre gatunki ptaków drapieżnych, poprzez nadmierny ich rozwój w wyniku wadliwych okresów ochronnych" (Sz. Kubiak, str. 11).

"Obecne rozwiązania prawne nie odpowiadają skali zagrożeń, przed jakimi stoi nasza przyroda. Brak uregulowań w zakresie zwalczania wałęsających się psów i kotów, redukcji nadmiernie licznych populacji lisów, kun, norek amerykańskich, jenotów, a także drapieżników skrzydlatych, jak jastrzębie gołębiarze, myszołowy zwyczajne czy niektóre gatunki krukowatych powoduje, że ich ekspansja zagraża bytowi zwierzyny drobnej" (L. Bloch, Przewodniczący ZG PZŁ, str. 13).

    Powstał pomysł ograniczenia liczebności drapieżników. Prowadzone przez myśliwych akcje reintrodukcji kuropatw kończą się zazwyczaj niepowodzeniem. W opinii myśliwych, "winowajcą" jest drapieżnik, który gromadzi się w miejscach wsiedleń i wykorzystuje swój instynkt. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że środowisko myśliwych weźmie pod uwagę wyniki prac własnej placówki naukowej i przestanie postrzegać ptaki drapieżne jako li tylko konkurentów uniemożliwiających pozyskanie zwierzyny.

Aktualnie w Polsce poluje około 100 tys. myśliwych, a łączna liczba wszystkich osobników ptaków drapieżnych w naszym kraju wyraża się w przybliżeniu podobną wartością. Jak łatwo zatem będzie myśliwym w ciągu zaledwie jednego roku "zrobić porządek" - tylko jeden ptak drapieżny na statystycznego myśliwego! Powiało zgrozą. Niestety nie znajdziemy próby odpowiedzi na pytanie. A dlaczego w latach 30. pomimo tego, że zabijano tak niewyobrażalnie dużą ilość drapieżników, pola, łąki i lasy pełne były zwierzyny? A może to nie drapieżniki są odpowiedzialne za niskie stany zwierzyny obecnie?

    W Hubertówce, domku myśliwskim Koła Łowieckiego "Szarak" w Małkini, odbyło się nadzwyczaj interesujące spotkanie pod nazwą "Zwierzyna drobna - stracona szansa?!!". Wzięli w nim udział przedstawiciele kół łowieckich dzierżawiących okoliczne tereny oraz naukowcy, zajmujący się badaniami nad zwierzyną drobną.

Referaty na temat stanu populacji poszczególnych gatunków zwierzyny drobnej, zagrożeń i perspektyw poprawy liczebności wygłosili: mgr Wojciech Bresiński ze Stacji Badawczej PZŁ w Czempiniu, dr Bolesław Jabłoński z PAN-u, dr Jan Raczyński z Uniwersytetu w Białymstoku i mgr Dariusz Poznański, reprezentujący KŁ "Knieja" w Białymstoku.

Jak można się było spodziewać, dane, z jakimi zapoznali się myśliwi, nie były pocieszające - liczebność zwierzyny drobnej spada, z niewielkimi wahaniami, od wielu lat. Ostatni minimalny wzrost populacji zająca wiąże się, jak należy przypuszczać, z uodpornianiem się tych zwierząt na chorobę krwotoczną.

Załamanie się liczebności zwierzyny drobnej było odnotowywane po ciężkich zimach, jednak zawsze po pewnym czasie populacje tych zwierząt odbudowywały się. W dobrych latach krajowa populacja zajęcy wynosiła 3,4 mln osobników (sic!), rodziło się bez mała 12 mln młodych. W gorszych latach następował spadek, dość szybko odbudowywany. Takie falowanie zakończyło się jednak po 1975 roku (w tym samym roku drastycznie spadła liczba kuropatw i bażantów). Do odrodzenia się stanów poprzednich już nigdy nie doszło. Być może przekroczyliśmy pewną barierę rozrzedzenia populacji, poniżej której natura ma poważne problemy z powrotem do stanu przedklęskowego.

Niejeden czynnik

Czynniki wpływające na fatalny stan zwierzyny drobnej są liczne i niestety nie wszystkie rozpoznane. Należy do nich niewątpliwie niespotykany wzrost liczebności lisów (związany przede wszystkim ze szczepieniami ochronnymi przeciwko wściekliźnie - nikt nie konsultował z myśliwymi tej akcji, mimo że współodpowiadamy za stan zwierzyny), wzrost liczebności drapieżników skrzydlatych oraz rozszerzanie się zasięgu ich występowania, nasilenie się kłusownictwa i plaga wałęsających się psów i kotów. Nie bez znaczenia jest kurcząca się w niektórych regionach kraju baza pokarmowa (likwidacja PGR-ów, nieopłacalność wielu upraw, coraz mniejszy areał zbóż ozimych etc.) oraz chemizacja i mechanizacja rolnictwa. Wprawdzie zużycie środków ochrony roślin w Polsce szczęśliwie spadło, ale nie można wykluczyć, że środki te kumulowały się przez lata w glebie albo też pod ich długotrwałym wpływem doszło do zmian genetycznych u zwierzyny drobnej.

Zagrożenie ze strony drapieżników już od dawna czeka na uregulowania prawne, to znaczy umożliwienie redukcji szkodników łowieckich. Na spotkaniu podkreślano, że nie można tym problemem obciążać wyłącznie myśliwych (na których spada odium za strzelanie do "biednych piesków"), lecz powinny się nim energicznie zająć właściwe służby i organa państwa, odpowiedzialnego przecież za ochronę przyrody.

Zwierzyna drobna ma wielu wrogów naturalnych. Dyskutanci zwrócili uwagę na zagrożenie ze strony jenotów, których liczebność i zasięg występowania zwiększa się systematycznie. Drapieżniki te potrafią być skutecznym reducentem saren. W związku z zagęszczeniem populacji kruków (które gnieżdżą już w remizach śródpolnych) i zmniejszeniem się areałów łowieckich tych ptaków wystąpiło zjawisko zmiany ich orientacji pokarmowej. Kiedyś kruki były głównie padlinożercami, obecnie u tego gatunku narasta tendencja do drapieżnictwa. Na zwierzynę drobną polują także jastrzębie, myszołowy (zwłaszcza włochate, zalatujące do nas na zimę), błotniaki. I choć z danych niemieckich wynika, że udział zająca w pokarmie drapieżników jest niewielki (w przypadku błotniaka wykryto zająca jedynie w 23 przypadkach na 1300 prób pokarmowych), a polskie badania wykazują, że przy lisich oknach spotyka się coraz mniej resztek zajęczych, to jednak nie ma danych wskazujących, jaki procent zwierzyny drobnej redukują drapieżniki. A jest to niezwykle istotne w sytuacji jej niskich stanów. Dziesięć zajęcy zjedzonych przez lisa w dobrych dla zwierzyny drobnej czasach stanowiło znacznie mniejszy uszczerbek niż dwa zające wyjęte z łowiska dziś, gdy jest ich tak mało. I może to stanowić liczącą się przeszkodę uniemożliwiającą odbudowę populacji.

 

Co zależy od myśliwych? Czy mamy szansę wpłynąć na zwiększenie populacji zwierzyny drobnej, wreszcie, co robimy w tym kierunku?

 I w jakiejś mierze jest to odpowiedź gorzka. Zasłaniamy się bowiem tzw. ogólną niemożnością i w gruncie rzeczy robimy niewiele albo nic. Cóż z tego, że ukazują się artykuły na temat zadrzewień i zakrzewień, uprawy poletek polepszających bazę pokarmową, skoro mało kto podejmuje takie działania.

W kołach organizowane są "patrole antykłusownicze" penetrujące łowiska, płaci się myśliwemu za każdego strzelonego lisa, intensywnie zakłada się gniazda lęgowe dla kaczek, rozstawia się w łowisku daszki dla kuropatw, umożliwiające schronienie starce z pisklętami w czasie zimnych wiosennych deszczów. Wszystko to napawa optymizmem. Na naszych oczach zaczyna się dziać coś bardzo, ale to bardzo ważnego.

Ogólne wiadomości na temat ochrony zwierzyny łownej

 

Działalność gospodarki łowieckiej

    Celem gospodarki łowieckiej jest utrzymanie możliwe najliczniejszego stanu zwierzyny w odpowiedniej strukturze wiekowej i płciowej, przy znośnych gospodarczo szkodach w drzewostanach, których wielkość powinna być jedynym racjonalnym kryterium regulacji stanu zwierzyny.

    Gospodarka łowiecka musi być integralną częścią gospodarki leśnej, a zwierzyna składową częścią ekosystemu leśnego. Zachowanie lasu i jego wielofunkcyjnego charakteru traktować należy jako priorytetowe zadanie hodowli lasu. Realizacja wielofunkcyjnego gospodarstwa leśnego, nie może być ograniczona wadliwą gospodarką łowiecką. Nadmiar szkód w uprawach, które ograniczają dostosowanie ich składu gatunkowego do potencjału siedliska oraz osiągnięcie właściwej jakości, musi być sygnałem do redukcji stanu pogłowia zwierzyny.

Działalność z zakresu gospodarki łowieckiej obejmuje następujące zagadnienia:

- Utrzymywanie w wysokiej kulturze poletek łowieckich.

- Wykorzystywanie możliwości do tworzenia poletek zgryzowych.

- Dokarmianie zwierzyny w celu ochrony pól.

- Zakładanie pasów zaporowych.

- Ochronę ostoi zwierzyny, poprzez jej odpowiednie oznakowanie i ograniczenie wstępu.

- Planowy odstrzał zapewniający właściwą strukturę płci i wieku oraz kondycji poszczególnych gatunków.

- Ochronę upraw i młodników poprzez grodzenie, zabezpieczanie mechaniczne i chemiczne celem minimalizacji szkód.

- Systematyczne poprawianie warunków żerowych i osłonowych dla zwierzyny min. przez:

* wprowadzanie do drzewostanów gatunków drzew i krzewów takich jak: kasztanowiec, wierzby paszowe, dzikie drzewa owocowe,

* wykładanie drzew do spałowania i planowanie trzebieży pod kątem zapewnienia jeleniowatym świeżej kory w okresie zimowym.

Nakłady poniesione na właściwą gospodarkę łowiecką zrekompensują się mniejszymi szkodami w drzewostanach oraz na polach uprawnych.




Strona GłównaZarząd KołaCzłonkowieHistoria KołaGaleriaObwód KołaŚw. HubertCiekawostki MyśliwskieDo PobraniaStrona FacebookKontakt