Koło Łowieckie Im. Św. Huberta w Płocku
Obyczaje myśliwskie
Broń myśliwska
Humor myśliwski
Kulinaria
Malarstwo
Zwierzyna drobna
Linki do Ciekawych Stron
Linki do filmów
Linki innych kół
Humor myśliwski


Dwaj myśliwi idą przez las. W pewnej chwili jeden z nich osuwa się na ziemię. Nie oddycha, oczy zachodzą mu mgłą. Drugi myśliwy wzywa pomoc przez telefon komórkowy.
 - Mój przyjaciel nie żyje. Co mam robić? - woła.
 - Proszę się uspokoić - pada odpowiedź. - Przede wszystkim proszę się upewnić, że pański przyjaciel naprawdę nie żyje.
 Po chwili rozlega się strzał.
 - W porządku - woła do telefonu myśliwy. - I co dalej?

Spotyka się 3 myśliwych i chwalą się:
 - Ja byłem w Afryce i polowałem na lwy.
 Na to drugi:
 - Ja byłem w Australii i polowałem na kangury.
 - A ja - chwali się trzeci - byłem w Norwegii i polowałem na lisy.
 Pierwszy myśliwy pyta się go:
 - A fiordy widziałeś?
 - Panowie, fiordy to mi z ręki jadły.


Po ostatnim polowaniu w roku koło łowieckie zrobiło sobie imprezkę na świeżym powietrzu. Jest bigosik, wódeczka i dziczyzna, jak to zwykle na takich imprezkach. W pewnym momencie jeden z myśliwych wpada na pomysł, że upolowaną zwierzynę zbiorą na stos i po kolei wszyscy myśliwi z zawiązanymi oczami będą wyciągać zwierzaki z tego stosu i poprzez macanie zgadywać, co to za zwierz i w jaki sposób został zabity. Podchodzi pierwszy myśliwy, trochę zawiany, zawiązują mu oczy, idzie do stosu ze zwierzakami, łapie kawał futra, ciągnie, zaczyna macać i mówi:
 - Hmm... sarna... zabita ze sztucera z 50 metrów.
 Ludzie biją brawo, bo zgadł bezbłędnie. Podchodzi drugi myśliwy z zawiązanymi oczami, troszkę bardziej zawiany od pierwszego, wyciąga kawał futra i mówi:
 - Ten tego... zając... zabity ze śrutówki z 25 metrów.
 Wszyscy biją brawo, bo też zgadł. Podchodzi trzeci myśliwy, tak pijaniutki, że ledwie się na nogach trzyma. Z ledwością mu oczy zawiązali i puścili w kierunku stosu zwierzaków. Bidula po drodze się potknął i wpadł między nogi żony gajowego. Twardo jednak staje na kolana, wyciąga ręce, maca i mówi radosnym głosem:
 - To jest jeż!
 Wszyscy osłupieli, a ten po chwili zastanowienia dodaje:
 - Zabity saperką...



Jedzie Rusek i Niemiec na polowanie. Zabili niedźwiedzia. Zanoszą go do Polaka i Polak mówi:
 - GRIZZLI??????
 A rusek na to:
 - Nie ustrzelali.


Mąż telefonuje z polowania do domu:
 - Kochanie, będę za dwie godziny w domu.
 Po powrocie żona pyta:
 - No i jak tam łowy?
 - Przez miesiąc nie będziemy kupować mięsa.
 - A co upolowałeś? Jelenia?
 - Nie.
 - Dzika ?
 - Nie. Przepiłem całą pensje...


- W jaki sposób myśliwi kończą każde udane polowanie?
 - Strzelają sobie "po jednym".


- Jaki jest myśliwski sposób na odchudzanie?
 - Jeść tylko dziczyznę, która się samemu upolowało.





Początkujący myśliwy przed swoim pierwszym polowaniem pyta gajowego:
 - Dlaczego naszych naganiaczy nie ma tak długo?
 - Żegnają się ze swoimi rodzinami!


Idzie zajączek lasem i kuleje na jedna nogę. Spotyka go drugi zajączek i pyta:
 - Co się stało?
 - Myśliwy.
 - Postrzelił?
 - Nie, nadepnął.


 Po polowaniu główny łowczy skrupulatnie podlicza upolowana zwierzynę:
 - Czterdzieści zajęcy, sześć lisów, trzy dziki, jeden jeleń i jeden naganiacz.


 Mama do Jasia:
 - Dlaczego chowasz strzelbę taty?
 - Żal mi dziewczynek.
 - Nie rozumiem...
 - Słyszałem, jak tata rozmawiał przez telefon z kolegą i mówił, że pójdą zapolować na dziewczynki...


W sadzie:
 - A więc oskarżony przyznaje się, że w czasie polowania postrzelił gajowego?
 - Tak, przyznaje się.
 - Czy oskarżony może podać jakieś okoliczności łagodzące?
 - Tak, gajowy nazywa się Zając!





 Żona pyta męża:
 - Kiedy wrócisz z polowania!
 - Kiedy wrócę, to wrócę!
 - To dobrze, ale nie później!

 W sklepie myśliwskim sprzedawca pyta Fąfarową:
 - Po co pani śrut? Przecież pani nie poluje.
 - Wepchnę go do cielęciny, a jak jeszcze posypię ją przyprawą do dziczyzny, to goście uwierzą, że mój maż w końcu coś upolował!

 Początkujący myśliwy wyrusza na polowanie z dwoma psami. Po godzinie wraca.
 - Co się stało? - pytają koledzy. Wróciłeś po nowe naboje?
 - Nie, po nowe psy.

 Fąfara wraca z polowania i mówi do żony:
 - Nie wierzę w astrologię! Urodziłem się w znaku Strzelca, a jeszcze nigdy nic nie upolowałem...
 Myśliwy mówi do kolegi:
 - Podobno sprzedałeś swego psa myśliwskiego, którego tak bardzo lubiłeś?
 - Tak. Ostatnio był nie do wytrzymania. Ilekroć opowiadałem historie z moich polowań, kręcił przecząco łbem.

 W parku na ławeczce rozmawia ze sobą dwóch starszych panów:
 - Jakie hobby miał pan w młodości? - pyta jeden z nich.
 - Kobiety oraz polowanie.
 - A na co pan polował?
 - Na kobiety!

 Myśliwy chwali się kolegom, że za jednym strzałem upolował trzy zające.
 - Jak to możliwe? - pytają koledzy.
 - Jednego trafiłem w brzuch, drugi zemdlał ze strachu, a trzeci udawał zabitego, więc i jego też wziąłem ze sobą.
 - Co i w jakiej kolejności jest najważniejsze dla myśliwego?
 - Strzelba, pies i żona.

 Na polowaniu Fąfara strzela do bażanta, który właśnie poderwał się do lotu.
 - Trafiłem! - cieszy się Fąfara. Nawet pióra poleciały!
 - To prawda - potwierdza jakiś myśliwy. Pióra poleciały ale razem z bażantem.

 Na polowaniu Fąfara pyta stojącego obok myśliwego:
 - Jak strzeliłem?
 - Znakomicie! Gdyby tylko ten jeleń stał trochę bardziej w lewo...

 Fąfara pyta sąsiada:
 - Dlaczego idziesz na polowanie w stroju wędkarza?
 - Dla zmylenia zajęcy. Będą myślały, że idę na ryby! 


 Fąfara chwali się sąsiadowi:
 - Podczas ostatniego polowania ustrzeliłem trzy kaczki.
 - Dzikie kaczki?
 - Dzikie to one nie były, ale ta ich właścicielka..



Strona GłównaZarząd KołaCzłonkowieHistoria KołaGaleriaObwód KołaŚw. HubertCiekawostki MyśliwskieDo PobraniaStrona FacebookKontakt